Zwiastuny i zapowiedzi przygotowały mnie na genialną, zabawną, ironiczną postać w głupkowatej komedii o superbohaterach. Idąc do kina byłam nastawiona negatywnie — ani filmy akcji, ani Sci-Fi, ani głupkowate komedie nie są moimi ulubionymi. Z sali wyszłam z mieszanymi uczuciami. "Deadpool" nie był do końca tym, czego się spodziewałam.
Nie lubię wulgaryzmów, mordobicia i żartów o kupie — mam wrażenie, że to rodzaj humoru dla wybranych, a ja go jakoś nie łapię i tyle. Spodziewałam się, że "Deadpool" będzie przepełniony tymi elementami, ale... nie aż tak! O ile krew i latające głowy mnie nie ruszają, to bezsensowne bójki przez cały film jakoś mnie nie przekonują. Podobnie, jak gołe cycki, seks i przekleństwa. Znoszę to z umiarem, a tutaj umiaru brakło. Można mieć wrażenie, że twórcy chcieli stworzyć prosty film dla prostego, niewymagającego widza.
Sytuację ratuje postać Deadpoola, który jest niezwykle inteligentny. Oprócz żartów o kupie i pokazywania gołej dupy, scenarzyści zdecydowali się postawić również na charakter bohatera. Cięty dowcip, zburzenie zwartej ściany oraz inteligencja i obycie Wade'a ratują film, który dzięki temu — dla mnie — nie jest totalną porażką o niczym.
Niezła muzyka, fajne zdjęcia i dobre kostiumy oraz scenografia są kolejną zaletą filmu. Mogło być lepiej, ale, nie ukrywajmy — jednocześnie byliśmy zaledwie o krok od totalnego gniotu. Sytuacja uratowana, a ja z ciekawością czekam na kontynuację.
Plusy
- inteligentny bohater z ironicznym poczuciem humoru
- zburzenie czwartej ściany
- nawiązania do popkultury
- muzyka
- scenografia i kostiumy
Minusy
- dużo przemocy i wulgarności
- głupie żarty
Moja ocena
6/10

przez
Blokotka
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz